niedziela, 2 stycznia 2011

Postanowienia noworoczne

Ostatnimi czasy zaniedbałem niestety dosyć znacznie bloga. Jeszcze bardziej malowanie armii. Z biedą skończyłem sztandar do kuszoli i wziąłem się za malowanie 6 plastikowych longów. Muszę chyba trochę bardziej przyłożyć się do malowanie tych kraśków, tym bardziej że wcale nie mam tak wielu figurek do pomalowania. Takie szczury to mogą użalać się nad sobą ;) Chciałbym domalować do końca miesiąca uzupełnienia oddziałów longów i warków. Do tego fajnie by było jeszcze pomalować oddział górników i miałbym jako tako pomalowaną armie na turnieje i nawet mógłbym pokusić się o jakiś master na poważnie. Do listy która mam po prawej stronie muszę dorzucić co mam pomalować, może jakoś mnie to zmotywuje.

Przy okazji chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom moich wypocin wszystkiego najlepszego w nowym roku.

piątek, 19 listopada 2010

Ciężki topór najlepszym przyjacielem krasnoluda

Do takich wniosków doszedłem po ostatnim turnieju w Smoku. Zająłem 2-gie miejsce na 5 graczy, także nie jest to jakiś specjalny wyczyn.
W rozpie miałem 35 wariorów z 1h i tarczami, 30 longów z 2h i sztandarem przeciwko strzelaniu, 20 górników FCG z wiertlem, 20 kuszoli z 2h, oraz musykiem i sztandarem, dzialo, 2 katapy, kowadło ekonomiczne, BSB puszka, than z chalengem i +1s i flaming, r.o. stone, tarczą i runesmith z zjadaczką i skrolem. 

Pierwsza bitwa z WoChem. Bardzo bałem się. Przeciwnik na wysokim poziomie i do tego armia która w tej edycji dostała kopa. No ale nie należy marudzić i tylko przeć na przód. Na przeciwko wariorów wystawiłem swoich, na maruderów puściłem longów. Przeciwnikowi nie szła magia, mi strzelanie. Jedyne co zrobiłem z katapy to zostawienie helenki na 1W. Longi wraz górnikami przegoonili maruderów, helene, a na koniec altar. Nie doszło do bitwy pomiędzy wojownikami moimi a chaosu. Do końca bitwy stali naprzeciw siebie a ja nie zdążyłem skanapkować. Z moich strat działo które sam sobie wysadziłem... 12:8

2. Z DE i klimatyczną rozpą na 2 hydrach. Grałem prawie, że podręcznikowo. wystrzelałem, co doszło dobiłem ciężkim młotem ;) Moi wojownicy po nazwaniu ich cienkimi "pipkami" w 2 tury złamali włóczników i zagonili. Po taktycznym obrocie zagonili resztę gwardii. To się nazywa pozytywna motywacja ;) Kusznicy wystrzelali 3/4 gwardii, 1/4 Egzeków. Zostali pogonieni przez wcześniej zwarzywioną hydrę. Jak hydra straciła zainteresowanie kuszami to odwrócili się i strzałem w plecy położyli. Na koniec niestety dopadł ich pegazista i zjadł. Szkoda, bo naprawdę chlopaki zapracowały na żołd i sporą premię. maszynami i kowadłem zajęli się szejdzi wraz z pegazistą i wymietli wszystko łącznie z kowadłem. Szejdzi na koniec porwali się z samobójcza wraz pół martwą hydrą na longi. Sami atakowali to niech się sami bronia.... Longi na koniec dorwały się do egzeków i wygrały wsumie dzięki liczebności. A i na deser dorwałem kocioł ;) 13:7

3. Skoro ostatnio marudziłem że nie mogę umówić się z Kuba na bitewkę to wyszło, że musimy grać w ostatniej bitwie razem. Wyszło dziwnie. Kuba zdjął mi maszyny, ja sobie kowadło i jemu troszkę maszyn za pomocą górników, do tego fanatycznych flagelantów i wyszło na remis. 10:10

Wnisoski: potrzebne są naprawdę duże klocki. Dzięki muzykom i kowadłu są mobilne a możliwość oddania nawet jak bijemy ostatni czyni jest morderczymi. Horda kraśków z 2h to jest zuooooooo

czwartek, 28 października 2010

Miła przyjemna potyczka

Miałem dzisiaj przyjemność zagrać z Marcinem "królem goblinów" przyjemną bitwę na 3k. Była to sama przyjemność  gry. Tak naprawdę chyba z nikim poza Kubą nie gra mi się tak przyjemnie z Marcinem. Dzisiaj wyszło, że akurat ja wygrałem, poprzednio on. Bardzo to kontrastuje z moja poprzednią wizytą w Bardzie, dokładniej z rozmową z Jurakiem dla którego nic miało sensu, wszystko było plewne i najlepiej odrazu oddać przeciwnikowi 20:0 niech się nie męczy, nie rzuca kostkami niepotrzebnie. Oby więcej bitew tak jak ta dzisiejsza.

środa, 8 września 2010

Zaciąg zawieszony

Przeglądałem moja kolekcję figsów i z przykrością musiałem stwierdzić, że parę modeli będę musiał odstawi na półkę. Obecna edycja nie daje możliwości brania jednostek "dogs of war" do standardowych armii. Co za tym idzie ogry będą póki co na półkę, ew jako takie duuze nie pasujące filery. Kislev też raczej nie będzie już grywany, tym bardziej, że nie dodano żadnej erraty do tej małej broszurki która nazywano szumnie podręcznikiem. Szkoda mi tego bo Kislev i ogry miały by takimi smaczkami w mojej armii, a tak nie mam możliwości wystawienia ich do normalnej gry. Najwyżej zacznę zbiera OK, a jak wydadzą na nowo to Kislev. Na razie musze uzupełnić wszystkie regimenty do 30 szt, potem będziemy myśleć o czymś więcej

środa, 1 września 2010

Marudzenie o marudzeniu

Tym razem ja troszkę po marudzę. Wkurzają mnie strasznie ludzie którzy po miesiącu od wydania podręcznika do 8ed wylewają wszystkie pomyje na zasady. Chcą kompletnie zmienić system. Wszystko w imię lepszej jakości grania, lepszego balansu. Dziwnym trafem wszystkie te zmiany mają na celu zrobić z 8ed 7,5. Najlepiej tak, żeby można było przepisać rozpiskę z 7ed która była dobrym sprawdzonym standartem. Że niby taraz zamiast myślenia wystarczy wiadro kości i tym podobne hasła. Jakim cudem można to z całą pewnością okreslić po 1 turnieju, i paru domowych grach? Potrzeba czasu na takie przemyślenia. Oczywiście w takich przemyśleniach dominuje warszawka.

Będąc ostatnio na turnieju w Smoku trafiłem na przeciwnika który miał rozpiskę na której marudy nie zostawiły by suchej nitki. Typowa bezmózga rozpiska z wiadrem kości. 120 strzałów na turę. DE. Do tego magiczka i hydra, kocioł i COki. Szanowny przeciwnik przegrał 11-9 tylko dlatego ze moi rengerzy utkwili w BsB z pedantem.

Pożyjemy zobaczymy. Moim skromnym zdaniem trzeba poczekać przynajmniej pół roku, żeby rzetelnie ocenić 8ed, a potem można zacząć rozmowę na temat balansowania.

Postep w malowaniu

Dzieki Kubie zmotywowałem się do pomalowania na konkurs lorda na tarczy. Miał isć ostatni jako ew wariant rozpiski. Wyszło, że master będzie 2500 ptk czyli najprawdopodobniej wystawie kowadło + lorda na tarczy. Póki co lord źle pomalowany, niedokładnie niestarannie poszedł na konkurs do smoka. Zobaczymy co z tego wyjdzie, może nie będzie ostatni.

P.S. To hobby to jest straszne złooooooo. Jakiś czas temu odwoziłem ojca na pociąg. A że od dworca w Katowicach do barda to tylko rzut beretem to nie mogłem nie wstąpić. W efekcie wyszedłem z 4 górnikami z 6ed. Więcej nie kupiłem bo nie miałem większej gotówki w portfelu...

P.S.2 Bym zapomniał: W lewym górnym rogu jest rzeczy które muszę zrobić przed masterem. Narazie mogę przekreślić lorda i liczbę hameresów zredukować do 15. Dzisiaj w nocy pójdzie kolejna partia do malowania.

niedziela, 22 sierpnia 2010

Cel: Master




Mam ogromną ambicje zagrać na "Silesian master" który ma odbyć się w połowie września. Największą obecnie przeszkodą w tym jest nie do końca pomalowana armia. W związku z nowa edycją prawdopodobnie do będę musiał pomalować jeszcze więcej figsów. Oto lista rzeczy które mi jeszcze zostały:



18 Hammerersów - dwóch pomalowawszy, 8  w podkładzie 10 czystych. Tak naprawdę największe przedsiewzięcie

Lord z kowadłem - częściowo pomalowany, została 1-2h malowania. Nie jest źle

Lord na tarczy - tak naprawdę nie wiem co jeszcze wystawie także wolałbym mieć swobodę wyboru.

Master inż. x2 - prawdopodobnie będzie mi brakować do maszyn a do tego jeszcze nowa edycja sprawiła że da się go wystawiać

15(7) Górników - jednostka która zostaje na koniec, ponieważ mam 8 z  BoSP takżę najwyżej zamiast nowego oddziału domaluje 7 i będzie z głowy.



Nie wiadomo czy nie zachce mi się grać ordą wariorów i czy nie dojdzie ~6 tych panów.



Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze podstawki które muszę zrobić. Też zobaczymy czy będzie wersja ekono czy coś lepszego. Trochę dużo tego...